Pożądanie, tęsknota i seks
O Paniach mojego pożądania - Kobietach mojego sekretnego życia.
Blog > Komentarze do wpisu
« Początek
Nie znalazłem tytułu. »

Po co nam Ktoś?
Gania człowieka ciągła tęsknota za Kimś i strach przed samotnością.... ale zaraz, zaraz, STOP na chwilę, na refleksję, na prawdę... tak naprawdę po co nam ten Ktoś? Bo bez miłości życie nic nie warte, tak? Bo dobrze jest dzielić troski i mnożyć radości, tak? Bo fajnie jest się przytulić do tego jedynego Kogoś, tak? Bo bezpieczny seks, bo to normalne i naturalne, bo.... itd. itp.
Czy naprawdę?
A może by tak postawić sobie wyzwanie i wytrzymać trochę sam na sam ze sobą? Jeśli się uda wytrwać, może się okazać, że ten Ktoś wcale nie jest już taki istotny? Może właśnie tak jest, że najwięcej problemów małżeńskich zaczyna się w momencie kiedy, po tej początkowej idylli i bycia razem dzień w dzień i noc w noc, następuje coraz więcej chwil rozstania, wyjazdów do rodziny oddzielnie, delegacji, pracy.... Nagle uświadamiamy sobie, że wcale ten Ktoś nie jest taki najważniejszy, a często wcale nie jest nam taki potrzebny jak nam się wcześniej wydawało. Przychodzi ta chwila, kiedy okazuje się, że bez tej miłości świetnie dajemy sobie radę, że do rozmów mamy przyjaciół, że stajemy się bardziej odporni na życiowe przeszkody, a życie seksualne dopiero właśnie nabiera uroku....
Jeśli jednak nie potrafimy wytrzymać sam na sam ze sobą, to faktycznie dobrze jest się komuś uwiesić na szyi, zrzucić komuś na plecy swoje problemy i mieć Kogoś, kto pomoże nam żyć.
To Kogo lub Czego potrzebujemy?
Może przyjaciół, by w słabszych chwilach móc liczyć na czyjąś pomoc?
Może inspiracji, by móc realizować swoje człowieczeństwo?
Może siebie samych w zdrowiu i dobrej kondycji, bo w sobie znajdziemy wszystkie odpowiedzi?
Może Nikogo i Niczego, bo sami dla siebie jesteśmy Wszechświatem?

- Możesz już skończyć?!
- Skończyłem.
- Pozytywnych Przemyśleń!
wtorek, 08 stycznia 2008, kochanek05
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Dodaj komentarz »
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
omegas1980
2008/01/08 23:52:10
Z doświadczenia (na szczęście nie swojego) wiem, że związki z potrzeby niebycia samemu prawie nigdy się nie udają. Wcześniej czy później jedna ze stron się dusi, albo emocje za szybko się wypalają i jeśli trwają nadal razem to tylko siłą rozpędu i właśnie strachem przed samotnością.
Ja zawsze uciekałem przed kobietami, które sam na sam ze sobą nie potrafią żyć i do życia potrzebują kogoś. Preferuję niezależne inteligentne kobiety...
Oczywiście fajnie jest mieć kogoś, do kogo zawsze można się przytulić, z kimś dzielić życie - ale to tylko dodatek a nie cel sam w sobie. Związek to dwie niezależne osoby, które są ze sobą, bo akurat im razem po drodze, a nie dlatego, że nie mogą bez siebie żyć. To zdrowe podejście.
-
lina.ob
2008/01/09 00:09:57
Potrzebujemy kogoś bądź czegoś co przyniesie nam uśmiech... i nie ma znaczenia co to jest - dla każdego będzie to coś innego:))) dla jednego myśl bądź świadomość istnienia dla drugiego fakt,że ma i posiada...
I nie jesteśmy sami dla siebie Wszechświatem musimy mieć coś co sie wokół nas kręci- wtedy dopiero mamy poczucie istnienia... -jeden całus ode mnie;)))
Ps. mam wrażenie, że chciałeś coś napisać ale myśl przewodnia ulotną była:))
-
pappillon
2008/01/09 00:50:55
życie bez miłości na dłuższą metę jest bardzo puste. ja osobiście uwielbiam stan zakochania i wszelkie emocje oraz odczucia temu towrzyaszące. jest wtedy we mnie więcej szaleństwa, radości, pasji, uśmiechu-więcej wszystkiego, po prostu promieniuję jak jakiś neon. ;]
miłości, samej w sobie, nie przeżyłam, zawsze kończę na zauroczeniu, zakochaniu.
ostatnio przeczytałam interesującą książkę, 'czy mężczyźni są światu potrzebni?' utkwioło mi w pamięci, iż większość związków konćzy się po 7 latach, ponieważ stan zakochania nieubłagalnie mija w najlepszym wypadku w połowie piątego roku, a endrofimy pojawiają się tylko podczas coraz rzadszych zbliżeń. już nie ma w nas takiego entuzjazmu i wszystko się wypala, a my jesteśmy nastawieni na poszukiwanie nowych doznań, zdobyczy, ponieważ to właśnie stan zakochania nas 'napędza. ;]
zdesperowane, niesamodzielne kobiety, bojące się, iż mężczyzna się nimi nudzi i niebaem je zostawi, w takim momencie rodzą dzidzusia, który to utrzymuje zwiazek jeszcze jakieś 2-3 lata.
Trochę odbiegłam od tematu, jednakże zmierzam do tego, iż potrzebni nam są przyjaciele, realizacja własnych marzeń i umięjętność bycia sam na sam ze sobą. są takie momenty, kiedy sami dla siebie jesteśmy wszechświatem i kiedy nasz wszechświat stanowi druga osoba-ta do przytulania i kochania.
człowiek nie jest stowrzony do życia samotnie.
a zresztą, we dwoje zawsze raźniej. ;)
mam to szczęście, iż potrafiłam się spełniać będąc w związku przez 2 lata i potrafię się spełniać teraz, kiedy nie jestem do nikogo uwiązana. oba te stany mają wady i zalety, dlatego najlepiej przeplatać je ze sobą. ;))
ahh, to się rozpisałam. jak nigdy.
kochanku, szeczę Ci do ucha przyjemnej nocy i ślę ciepły uśmiech na dobranoc. :))
-
mrraau
2008/01/09 11:11:34
nie mając Ktosia może i można byc szczęsliwym, ale czym jest wtedy życie? jaki mamy w nim cel i do czego dążymy? praca, kariera-to tylko nasze aspiracje, a co dalej? co mamy po X-latach? zostajemy sami i wtedy ogarnia nas pustka, zostaje park i ławeczka z innymi samotnymi starcami, pusty ciemny pokój o zmierzchu, pustka w sercu i tesknota "że mógłbym teraz trzymac kogoś za rękę". ;( nie mając Ktosia nie mamy już nic...
-
zielony.lisc
2008/01/09 12:38:59
Dobre :D Oczywiście widzę ,że sprowokowałeś burzliwą dyskusję.
Nie mniej jednak ja będę się skromnie wypowiadać.
Okres takich przemyśleń mam już za sobą.
Zauważyłeś ,że coraz mniej modne jest bycie singlem?
Ja zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie i przyznaję ,że z wiekiem nabieram ogólnego podejścia do różnych spraw, dlatego też jakoś temu podołam pomimo tego że jestem sama.
-
ml76
2008/01/09 20:32:11
oj kochanku, ale po co stawiać pytanie "po co", skoro to jest oczywiste :) chyba ważniejsze jest "dlaczego on/ona" i żeby za każdym razem odpowiedź zadana sobie na te pytanie była tą właściwą, która nas samych satysfakcjonuje.
wiesz, to trochę jak zastanawianie się "po co mieszkam tu, skoro mogę mieszkać gdzieś indziej". dlaczego, nasz drogi, dlaczego? to jest ważne...

chociaż oczywiście mogę się mylić. to po prostu moje podejście.
-
kochanek05
2008/01/09 23:10:08
omegas1980 - trafne spostrzeżenie

lina.ob - bardzo kobiecy punkt widzenia z tym Wszechświatem :-)
P.S. Jeszcze do tego dojdziemy :-)

pappillon - właściwie podzielasz moją opinię. Powinienem zmienić tytuł notki na "Po co nam Ktoś na stałe?" żeby moje intencje stały się jaśniejsze. Nie jestem w żadnym wypadkiem za ascezą i samotniczym trybem życia w ogóle, bo to kolejna skrajność. Trudno wtedy rónież o to, o czym pisałem "a życie seksualne dopiero właśnie nabiera uroku..." ;-)
Ale cały sens tkwi w tym, że nie ma takiej potrzeby, żeby być z Kimś na siłę na zawsze. Bardziej ludzka jest raczej mnoga liczba życiowych partnerów czy partnerek, prawda?
-
lina.ob
2008/01/09 23:17:36
Jestem padnięta -zatem inteligencji u mnie zero, za to uśmiecham sie do Ciebie i zastanawiam nad czymś zupełnie innym choć oczywiście Wszechświat mnie powala dziś szczególnie:))) mianowicie dlaczego kiedy wchodzę na Twoją stronę tak długo ładuje mi się to wszystko co na tej stronie jest... -dziś mam małe problemu, ale nawet one mnie przerastają:))) buziaki lecą - jeden za drugim:)))
PS. do tego co napisałeś odniosę się jutro kiedy myślenie wróci:))
-
kochanek05
2008/01/09 23:19:35
mrraau - przerażający komentarz. Odwróć na chwilę priorytety, a docenisz smak życia. Poza tym wcale nie musi być tak, że będziemy sami na starość. Mając więcej czasu teraz i rónocześnie więcej możliwości, zarobisz spokojnie na przystojnego, młodego pielęgniarza ;-)

zielony.lisc - to już nie moda, to rzeczywistość.
Prawda, że poczucie pokonanych samodzielnie problemów dostarcza nam niezwykłego przypływu siły? Chciałabyś to zmienić? Nie wierzę :-)

ml76 - nie ma potrzeby rozkładać pytania na czynniki formalne, ważne to złapać sens, a tutaj Twojej odpowiedzi brakuje.
-
kochanek05
2008/01/09 23:22:10
lina.ob - czas ładowania wydłużają niestety darmowe-liczniki.com, mam to samo. Skoro lecą buziaki, to myślenie nie jest już takie ważne ;-)))
Spokojnej nocy :-)
-
lina.ob
2008/01/09 23:22:59
...jesteśmy tu razem.. to niemal jak randka:)))
-
kochanek05
2008/01/09 23:25:15
lina.ob - buziaka, czy herbaty? :-)))
-
lina.ob
2008/01/09 23:27:01
Śpij dobrze:)) -muszę rzeczywiście pójść spać bo głupstwa w głowie szaleją...
-
lina.ob
2008/01/09 23:28:33
buziaka... herbatą będziemy się raczyli o późniejszej porze:)))
-
kochanek05
2008/01/09 23:35:08
lina.ob - I taki stan lubie najbardziej ;-) no to buziak :-*, skoro zaczynasz szaleć to zdążę zaparzyć herbatę zanim zaśniesz ;-)))
-
pappillon
2008/01/09 23:41:31
szczerze mówiąc, na tym etapie i w tym wieku, nie wyobrażam sobie jednego partnera na całe życie-to abolutna abstrakcja. wyjątek stanowiłby mężczyzna, który cały czas umiałby podtrzymywać moje zainteresowanie i działał na mnie [to oczywiście działa w dwie strony]. zbyt szybko się nudzę i zbyt szybko nadchodzi rutyna oraz monotonnia, chyba jestem 'poszukiwaczką silnych wrażeń'. ;] czasami.
i właściwie wszystko w końcu sprowadza się do uroków życia seksualnego, fantazji, zgrania z partnerem; trudno mi wyobrazić sobie aby przez x lat było tak samo gorąco i niezmiennie, niewyczerpanie namiętnie.
no bo ile można? zawsze jest taki moment, iż czuje się przesyt daną osobą...i to jest czas na zmiany. chociaz nie wiem jak to jest w wypadku prawdziwej, wielkiej miłości-nie mogę się w tej kwestii wypowiedzieć, bo przecież są małżeństwa z 60letnim stażem. to robi wrażenie. ale i w takich małżenstwach pojawiają się skoki w bok. jak już mówiłam każdy człowiek potrzebuje czasem odmiany.
ja właśnie jestem na etapie odmiany. lub może wyczekiwania.przyczajenia, możnaby rzec.
a Ty kochanku? jak jest z Tobą? na jakim jesteś teraz etapie?
;)-figlarny.
-
undermyskin
2008/01/09 23:42:11
Świetnie jest się realizować, spotykać ze znajomymi bez oporów, ale w końcu przychodzi taki moment że chciałbyś być z kimś, z kim mógłbyś dzielić to co już osiągnąłeś. Ten ktoś to jest osoba, która Cię zrozumie, pomoże i sprawi że mimo wszystko życie będzie łatwiejsze. A przecież i tak jest tak, że ze swoimi problemami musisz uporać się sam, ta druga osoba tylko może Cię wesprzeć. Pozdrawiam
-
kochanek05
2008/01/09 23:54:21
pappillon - tak po prostu jest, z Twojego komentarza wręcz rozbłyskuje magia własnych, przeżytych doświadczeń...
Na jakim jestem etapie napiszę w następnej notce. A tymczasem porozmawiamy, może natrafimy na jakąś super-ideę ;-)

undermyskin - piszesz na bazie własnego doświadczenia? Przecież jest kompletnie na odwrót, może za wyjątkiem tego zdania przed pozdrowieniami.
-
undermyskin
2008/01/10 00:02:48
Kochanku :), widocznie mamy zupełnie inne doświadczenia i podejścia, to też zależy na od tego jakie osoby napotkałeś na swojej drodze. Dla mnie życie z kimś jest o wiele łatwiejsze, niż bycie samemu. Chociaż i tak dostrzegam plusy nie bycia w związku :)
-
kochanek05
2008/01/10 00:05:13
undermyskin - a co Tobie ułatwia bycie w związku? Może poznam drugą stronę medalu? :-)
-
undermyskin
2008/01/10 00:11:13
Może to i banalne, ale życie staje się łatwiejsze, takie lżejsze. Masz zrozumienie drugiej osoby, poczucie że jest ktoś kto o Ciebie dba, to że czasem nie używając słów potrafisz wyrazić swoje najgłębsze emocje, a ta osoba zna Cię na tyle dobrze że je bezbłędnie zinterpretuje, szczere rozmowy po nocach, pomimo tego że trzeba rano wstać, masz bezgraniczną miłość i zaufanie. Tylko, że ja nie piszę tu o jakimkolwiek związku, ale o związku z miłości. Niby ideał, ale istnieje.
-
kochanek05
2008/01/10 00:19:10
undermyskin - tak bywa, ale raczej nie trwa. Każda z osób, która tutaj pisze, że jest sama i daje sobie radę, przeżywała takie relacje. Jest jednak niemożliwe utrzymać taki stan na zawsze. Jeśli Tobie się udało przez przysłowiowe już 7 lat lub dłużej to masz mnóstwo szczęścia. Może być gorzej kiedy zapytasz siebie i szczerze odpowiesz: "Kim ja jestem dla drugiej strony?"
-
undermyskin
2008/01/10 00:27:06
Widzisz kochanku i tu mały paradoksik. ja się właśnie niedawno z tym kimś rozstałam. Tak po prostu. Trudno to wytłumaczyć, sama do końca nie rozumiem. Chociaż i tak widujemy się prawie codziennie. Kim ja dla drugiej osoby jestem??? Jestem i byłam najbliższą mu osobą, najbardziej zaufaną. Wiem, bo widzę.
-
pappillon
2008/01/10 00:27:35
z zasady wypowiadam się na dany temat, jeżeli został już przeze mnie sprawdzony; którego miałam możliwość doświadczyć na własnej skórze, lub też byłam wnikliwym obserwtorem/słuchaczem.
jeżeli czegoś nie znam, to cóż mogę o tym powiedzieć?
tych moich doświadczeń nie ma znowu tak wiele, z racji tego, iż dopiero dwie dekady za mną. ;] jednakże mam zdolność przyciągania bardzo różnych osobowości i pakowania się w przeróżne relacje, stąd pewna wiedza. u mnie wszystko zmienia sie jak w kalejdoskopie. odpocznę po 50tce. ;] do tego czasu mam zamiar żyć jak najpełniej i nie żałować sobie niczego, co zbudzi moje pragnienie posiadania i moją ciekawość. tak zachłannie, tak egoistycznie, choć z radością dla obojga.
radość jest ważna, tak łatwo można to uczucie wywołać u drugiego człowieka-można się nim dzielić.
nigdy nie lubiłam popadania w bezdenną rozpacz, dół bez dna etc. to wszystko wywołuje miłość, a właściwie wygasanie tego uczucia. teraz jestem nieco zmęczona, bo widocznie zbyt mało dawałam z siebie osobie, która chciała ode mnie zbyt wiele. nie ma nic gorszego od jednostronnej miłości i od świadomości, że sprawia się ból tej bliskiej osobie, od której zaczynamy się oddalać. a gdy przy rozstaniu nie bolejesz, a wręcz nareszcie zaczynasz oddychać pełną piersią i tak bardzo ci lekko, wtedy dostajesz na odchodne nalepkę 'zimna suka.'
eh, zawikłane to.
kochanku, kiedy następna notka? nie ociągaj się, mój drogi ;] tak miło do Ciebie popisać.
lecę pod szybki prysznic.
-
kochanek05
2008/01/10 00:52:53
undermyskin - mamy i odpowiedź... szkoda, ale tylko z jednej strony szkoda :-) Bądź zawsze ważna dla siebie, choć każdy żyje własnym życiem...

pappillon - dobrze jest czasem zwierzyć się Kochankowi :-) Następna notka za jakiś czas, chociaż znając Wasz Kobiecy Instynkt wiecie o czym napiszę...
Strasznie się hamuję, żeby nie napisać, że też idę pod prysznic... i jakoś nie mogę... ufff ;-)))
-
pappillon
2008/01/10 01:01:41
tak, miło jest tutaj się pozwierzać-tak tu kameralnie i światła przygaszone, i głos niski ;)
hm, a czyż kolejna notka nie miala być o Tobie konkretnie, o tym gdzie teraz jesteś...
Ty dopiero idziesz,a ja już wroóiłam, pachnąca poziomkowo. :))
swoją drogą, zawsze mam dylemat, co bardziej wolę: strugi prysznicowej wody z efektem masując-drażniącym, czy też leniwą wannę? każdorazowo, trudny wybór.
;)
-
kochanek05
2008/01/10 01:04:10
pappillon - :-) Dobranoc...
-
pappillon
2008/01/10 01:08:28
kochanku- dobranoc...;-) napisałabym, że buziaki na noc, ale Ty i tak jesteś tutaj strasznie obcałowywany i rozpieszczany, więc ode mnie tylko delikatny uśmiech.
-
depresjonistka
2008/01/10 10:11:51
"Gania człowieka ciągła tęsknota za Kimś". tacy jesteśmy. odgórnie.
nie wierzę w samowystarczalność, idealne życie w pojedynkę i szczerą miłość do samotności.
wierzę w niepowtarzalność związków, samoświadomość i szacunek dla autonomii ludzi, z którymi się wiążemy.

w ósmym roku wspólnym, nadal wierzę:)

pozdrawiam
d.



-
anglistkaa
2008/01/10 12:26:07
A może Pan nigdy nie kochał szczerze, więc nie wie Pan co znaczy odpowiedzialność za drugiego człowieka nie z przymusu ale właśnie z chęci dawania siebie.
A nie liczyć na to co ja z tego będę mieć.
Aż strach pomyśleć co by było gdyby Pana kobieta zachrowała, przestała być tak atrakcyjna a zaczęły pojawiać sie problemy.Prawdziwe problemy.
-
lina.ob
2008/01/10 13:04:06
Tak niewiele wystarczyło by stan euforii zaistniał:)) a ta herbata... lubię ją z Tobą pić:)))
Napisałeś że to bardzo kobiecy punkt widzenia- ale ja jestem kobietą:))) przecież wiesz... natomiast wynika on z tego ,że odczuwasz swoje istnienie w sytuacji w której masz jakiś punkt odniesienia... kogoś w kim odbijasz się, Ty sam, jak w lustrze... dlatego mimo wszystko szukamy tego co zaświeci w momencie w którym i my świecimy:)))
PS. wiem że jeszcze do tego dojdziemy ... jestem bardzo ciekawa puenty:)) całus
-
czekoladaitabasco
2008/01/10 15:48:00
Trudno się z Tobą nie zgodzić …oczywiście że potrafimy żyć sami i może to być całkiem
smakowite życie, ja zostawiłam 13 lat z kimś za sobą potem nastąpiły 2 lata zachłannego poznawania nowych smaków i zapachów, czas pełen mężczyzn zazwyczaj bez zobowiązań…z zachwytem na chwilę i już…później nastał czas apatii kiedy te wszystkie spojrzenia , gesty, uśmiechy nie smakują …
Można żyć bez miłości…tylko po co?
Potrzebny nam ktoś ale nie ktokolwiek…


-
kochanek05
2008/01/10 21:48:26
pappillon - od przybytku głowa nie boli... :-)

depresjonistka - i życzę Ci jak najlepiej :-)

anglistkaa - uśmiałem się szczerze, aczkolwiek trochę boleśnie, bo to dobre pytanie, ale do mojej ex wbrew pozorom, a nie do mnie.

Pamiętacie historyjkę o lisie z Małego Księcia? Przyswoiłem ją tak naturalnie, że stała się również moją. Do czasu zderzenia z Rzeczywistością...
-
ml76
2008/01/10 21:57:20
masz rację. trochę rozkruszyłam niepotrzebnie kopię :)
a po co nam ten Ktoś? Moja odpowiedź wbrew pozorom jest prosta: żadna przyjaźń, żadna inna relacja, chociażby nie wiem jak bliska, nie da tego uczucia, doznania, tego co najbardziej wchodzi pod skórę, w myśli, najbardziej pieści i jest w stanie w ułamku chwili dać poczucie szczęścia, jak miłość. Lub chociażby zakochanie, które jako ludzie, z pasją mylimy z miłością, co właściwie do pewnego momentu nie ma większego znaczenia, bo nie robi większej różnicy. Do brzegu: całe godziny przegadane z przyjaciółmi, nawet seks z kimś kto nas tylko pociąga, nie dadzą takiego efektu jak te, które się przeżyje z kimś kogo się kocha. To inny poziom wrażeń i satysfakcji. Nie mówię, że gorszy, bo bynajmniej, ale mówię że zupełnie inny.
Każdy czegoś szuka na własny sposób. Ile miłości, albo jej braku, tyle powodów. Ja sama się czasami zastanawiam, czemu to jest tak ważne, żeby być akurat z tą jedną osobą... Mimo czasami wychodzących rozbieżności, nieporozumień, chwil wyobcowania, wiem, że chcę to przeżywać tylko z nim, albo przez niego, albo on przeze mnie :), bo życie mnie nauczyło, że w każdym związku są takie chwile, (a mam wystarczające odniesienie), zależy tylko, jak się do nich podejdzie. Po co nam ten ktoś? Może też po to, żeby było się z kim namiętnie i prosto od serca pokłócić? :)
-
kochanek05
2008/01/10 21:58:09
lina.ob - :-)

czekoladaitabasco - jesteś w najlepszym momencie, by zajrzeć tak naprawdę w siebie, a nie w innych. Nie zmarnuj tego, pracujesz na to już z 15 lat...

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że w związkach miłość pojawia się bardzo rzadko lub prawie nigdy. Rozejrzyjcie się dookoła.... i gdzie ta miłość? Ta prawdziwa, bezwarunkowa, pełna oddania itd.? Nie ma jej, bo nie o nią tak naprawdę w związku chodzi... chociaż wszyscy o niej mówią i powtarzają w kółko: kocham.
-
kochanek05
2008/01/10 22:08:01
ml76 - nie za wysoka cena wielowarstwowych kompromisów za okazję do szczerej kłótni?

Może Ktoś nam jest potrzebny, żeby było nam wygodniej? Albo ze strachu? Albo dlatego, że wszyscy tak robią albo się starają przynajmniej? Co mamy w zamian? M.in. ciągłą, długotrwałą utratę własnej osobowości spowodowaną tym, że żyjemy życiem kogoś innego...
-
pappillon
2008/01/10 22:32:47
moja na pewno nie boli ;] wspominałam już chyba, że jestem zachłanna? dużo, dużo wszystkiego dla mnie. ;)
jutro nareszcie piątek, szpilka i nowy świat witają mnie-jak ja lubię wypady w tamte okolice. warszawa, piękna nocą. gdzieniegdzie.
-
ml76
2008/01/10 22:38:25
naprawdę masz takie odczucia odnośnie długotrwałych relacji? nie wiem, pierwszy raz w życiu jestem w tak długim związku (z założenia na całe życie, ale nie czuję oddechu żadnej presji na karku) i mimo wielu wątpliwości, które ma chyba każdy myślący i analizujący człowiek, w odniesieniu do swojego życia, nie widzę powodów, żeby nie wierzyć, że z nim mi się nie uda. Oczywiście, że jest mi z nim dobrze, bo inaczej po co mi to? :) ale też dlatego jest mi z nim dobrze, bo go kocham. i kochałam długo za nim się zwiazaliśmy, chociaż też w międzyczasie przeżyliśmy jakieś związki, znając się już.
kochanku, dla mnie twoja negacja jest oczywiście jasna i powinno się stawiać życiu pytania, ale czy naprawdę w to nie wierzysz? i co ważniejsze, nie sądzisz, że warto wierzyć?
kwestia kompromisów też jest chyba przereklamowana. z czego tak naprawdę trzeba zrezygnować? czego nie można nadal robić, albo nie chcieć robić razem? albo nie móc robić osobno? może to bardziej zależy od chęci i woli? przecież na dobrą sprawę nikt nam niczego nie zabroni. (to też znowu nie dotyczy tylko związku. wyborów musimy dokonywać w każdej dziedzinie życia. tak czy inaczej)
wysoka cena za okazję do szczerej kłótni. hm. gdyby to było tylko to, to oczywiście, że niewspółmierna. nawet gdyby dorzucić do tego udany seks i rolę przyjaciela.
tak na marginesie, w związku jak w życiu, żeby być szczęśliwym trzeba umieć być egoistą...
-
brunello_di_montalcino
2008/01/10 22:45:10
Może dlatego, że radość dzielona z kimś jest podwójną radością, a smutek - kiedy ktoś jest przy nas w smutku - jest tylko połową smutku?
I jeszcze wino i muzyka - jeżeli dzieli się je z kimś kogo się kocha to jest to metafizyka, przyjaźń i inne tym podobne rzeczy tego nie zastąpia :)
-
lina.ob
2008/01/10 22:57:28
Nie używam zbyt często tego słowa... i napawa mnie to smutkiem. Mimo to jednak nie uważam, że miłości nie ma. Jest ale bardzo wybredna. Dlatego nie ważne w jakich okolicznościach nam sie przydarza ważne jest ,że w ogóle nas spotkała:))
Tak sie zastanawiam -kogo chcesz przekonać -siebie czy nas ,ze lepiej jest żyć samemu??? przecież tak nie jest i myślę, ze sam również tak nie myślisz:))) bo obojętne jakie są powody bycia z kimś bycie samemu nie jest wyjściem... po prostu czasami nam sie przydarza...
Słoneczko uśmiechnij się, proszę - jesteś dziś jakiś sceptyczny a masz powody do uśmiechu - bo wszak musisz odpowiedzieć uśmiechem na każdy uśmiech który dziś tu na Ciebie czekał:)))
-
czekoladaitabasco
2008/01/11 11:03:05
ja właśnie o tym... miłość jest bezwarunkowa i dlatego tak smakuje...jednak nie ma to nic wspólnego z byciem z kimś by być tylko po to by zapełnić miejsce obok na poduszce...zatem miłosć absolutnie tak ale właśnie ta prawdziwa bez zamienników w postaci kogokolwiek byle był...
i zaglądam w siebie ostanio częściej niż kiedykolwiek...
pozdrawiam
-
czekoladaitabasco
2008/01/11 12:44:51
co do Małego Księcia i spotkania z Lisem...fakt..."stajesz się odpowiedzialny na zawsze za kogoś kogo oswoiłeś..."niestety w rzeczywistości róznie z tym bywa...
-
eva-ewa
2008/01/12 00:37:58
Nie..nie czytam komentarzy. Za dużo, a pora poźna;))
Zastanawiam się nad Twoimi refleksjami...bo to jest tak, że miłości pragniemy i od niej uciekamy. Człowiek - bez względu na płec ma naturę mysliwego, wiecznego poszukiwacza i trudno mu przezyc zycie z jedną "zdobyczą" ;), a tym bardziej, że zdobycz ...powszednieje.
-
daria_nowak
2008/01/12 18:10:38
Dopiero, gdy zaczęło mi być dobrze samej ze sobą pomyślałam o "kimś".
-
zielony.lisc
2008/01/12 23:06:52
K. ja tutaj nie wspominam o problemach. Mówię o zwykłych zmaganiach dnia. To rutyna. Czasem chciałoby się ją przełamać.
Reszta to są chwile.

K. skrót od Kochanka.
-
wzgorza_megido
2008/01/13 22:48:34
Niesamowite przemyślenia. Kiedy Ktoś okazuje się nam ciężarem, to dopiero życie staje się gehenną.
Zapewne ten Ktoś sam nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo potrafi być wyrafinowany w swoim zrzędzeniu i marudzeniu czyli po prostu w zabijaniu Miłości. Czasami torturuje Miłość latami. Terror i zastraszenie bywa domeną niejednej Kobiety i niejednego Mężczyzny.
A co zrobić, gdy nagle w życiu pojawia się jeszcze drugi Ktoś? Rozdarcie pomiędzy przywiązaniem do starego Ktosia a szaleństwem buzujących uczuć do nowego Ktosia rujnuje Wszystko. Tak mówiła mi Babcia. Przekonałam się, że jednak może być inaczej. Nowy Ktoś pomógł naprawić związek ze starym Ktosiem......
Pozdrawiam serdecznie i życzę mądrych życiowych decyzji..... Demon TKM
-
kochanek05
2008/01/14 00:42:29
pappillon - i jak piątkowy wieczór? :-)

ml76 - tylko zdrowe związki ludzi nieokaleczonych psychicznie, o stabilnych osobowościach mają szanse przetrwać mimo zmian, które zawsze następują w dłuższym okresie czasu. Mam nadzieję, że tak jest u Ciebie, wszystko na to wskazuje :-)

brunello_di_montalcino - idealizujesz. naprawdę masz takie doświadczenia?

lina.ob - uśmiecham się do Ciebie :-))) z ogromną sympatią :-). Wcale nie uważam, że musimy być sami, wręcz przeciwnie ;-) Natomiast na pewno nie na stałe za wszelką cenę.

czekoladaitabasco - tak jest, pozdrawiam!

eva-ewa - ciekawe, czy to jednak domena mężczyzn czy kobiet, czy może płeć nie ma już znaczenia?

daria_nowak - na pewno jest to właściwa kolejność :-)

zielony.lisc - decydując sama o własnym czasie, masz mnóstwo możliwości na przełamanie rutyny. Nie korzystasz z nich?

wzgorza_megido - mam również podobne doświadczenia... tylko po pewnym czasie okazało się, że tak naprawdę nie zmieniło się nic... i klęska. Nikt nas nie wyręczy w staraniach o dobro związku...
Pozdrawiam!
-
pappillon
2008/01/14 01:00:24
kochanku,
dziękuję, że pytasz-bardzo miły, jak większość piątkowych wieczorów. ;]
w warszawie uwielbiam kilka miejsc; najbardziej Łazienki Królewskie, niedaleko nich mieszkam i mam sentyment a poza tym zawsze pięknie wyglądają; Stare Miasto-bo mnie pozytywnie nastraja i posiada dobrą atmosferę [no i świetne lody Hodun tam ma ;)], Nowy Świat-on mówi sam za siebie i ulica Chmielna, a także Szpilka i Szparka na Pl.3 Krzyży oraz pijalnia Wedla, to są moje miejsca, moja Warszawa uwielbiana. ;))
W piątek trochę sobie pofruwałam od miejsca do miejsca-w szpilce coś przegryzłam, potem na drinka na Chmielną a w sobotę spacer po starówce i Kubuś Puchatek w Samych Fusach. ;]
całkowite weekendowe odprężenie, po prostu.
a jak Tobie minął weekend? udany? :-)
-
leelooo
2008/01/14 12:01:44
Zgadzam się całkowicie, i dlatego ten Ktoś powinien być i przyjacielem, i kochankiem, i rodziną, i tą lepszą częścią nas samych. Jeśli nie jest, to faktycznie lepiej spróbować żyć samemu.
-
lina.ob
2008/01/14 13:16:37
Kiedy dziś przeczytałam to co napisałeś zaczęłam sie zastanawiać cóż takiego napisałam ja, że wzbudziło to taką sympatię u Ciebie ale znalazłam mój wpis i rozumiem ,że w momencie pisania myślałeś o tych wszystkich uśmiechach dla Ciebie przeznaczonych a ja jednie spiłam śmietankę przeznaczoną dla wszystkich uśmiechających się... -to trochę takie ziarno dla ślepej kury:))))))) a poważniej - to co napisałeś jest absolutnie nie do podważenia:))) -buziaki poniedziałkowe:)))
-
zielony.lisc
2008/01/14 23:15:21
K. jeśli uważasz ,że kolejna książka, praca czy jakakolwiek inna na pozór nie rutynowa rzecz pozwala przełamać nudę, to się nie zgodzę.
U kogoś przeczytałam (może nawet tutaj) ,że dopiero jak zaczęła się czuć dobrze z samą sobą, to za kimś zatęskniła. Więc ja mogę uznać podobnie.
Robię co mi się podoba i tak już jakiś czas ale przydałaby się zmiana, bo wiem jaka będzie na nią reakcja.
Wszystko się kiedyś nudzi, jeśli ktoś mówi inaczej, to mu się nie wierzy.
-
jo_orca
2008/01/18 23:30:46
echhh... i przegapiłam, a raczej przepracowałam kolejną dyskusję.... żal mi tego, tęsknię za Wami...
to tak tylko przy okazji, na marginesie dyskusji... wyraz moich wrażeń, kiedy tu zaglądam...\

serdecznie
Jo
-
ml76
2008/01/26 16:11:26
oj kochanku, z tym nieokaleczeniem nie mogę się zgodzić. trzeba dużo przeżyć i zobaczyć i doświadczyć, żeby dojść do takich wniosków. one pewnie nie są uniwersalne, ale słuszne, akurat dla mnie.
na pewno zrozumiałam to dzięki mężczyźnie, z którym jestem, który jest przy mnie i mi wiele w życiu pokazał. też to, jak naprawdę kochać. jego, siebie i nas. to z czym weszłam w ten związek okazało się niczym, w stosunku do tego, co z niego dostaję. a na ironię wówczas wydawało mi się to szczytem. na tyle siebie znamy, na ile się poznaliśmy. prawda? :)
miłego weekendu.
o, skoro już się tu spotkałyśmy - pozdrawiam jo. właśnie u ciebie byłam :)
-
brunello_di_montalcino
2008/01/27 11:38:31
Nie idealizuję. Wiem że jest to możliwe, od wielu wielu lat to wiem :)A świadomość że obok jest ktoś z kim można podzielić piekno i wspaniałości tego świata jest niezwykle ważna.
Chociaż nie tylko muzyka, wino oczywiście. Szare codzienne życie też jest ważne. Tworzenie " Domu", oddawanie tego co w nas najlepsze dziecku - odczuwaniue przy tym jak bardzo to zmienia związek i nas samych. Myślę że pozostwanie w dobrym zwiazku nadaje życiu sens - jeżeli popatrzy się na nie z dalekiej perspektywy.
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog