|
O Paniach mojego pożądania -
Kobietach mojego sekretnego życia.
czwartek, 14 stycznia 2010
Noworoczne Życzenia
Chyba nigdy nie jest za późno na Dobre Życzenia, co? Życzę Wam Równowagi i Harmonii, tego stanu w którym wszystko układa się w najlepszy możliwy sposób, życzę też Pasji, by Ogień Skupienia dodawał Wam życiowej energii i życzę Wam Wiary, by w każdym momencie życia, czy na prostej drodze, czy gdy weźmiecie ostry zakręt pomagała Wam Pamięć o tym, że Ktoś zawsze się o Was zatroszczy. Na Zdrowie! Cały rok mnie nie było, zmiany, zmiany, zmiany, to jedyne co jest w życiu pewne :-). Nie obiecuję, ale chyba będę częściej się pojawiał. To byłoby czystym marnotrawstwem pogrzebać to co tutaj razem stworzyliśmy, prawda? A tak na marginesie... co Was tutaj tak ciągnie? Statystyki są oszałamiające, jest o wiele więcej wejść niż kiedy pisałem. Specjalne Serdeczne Pozdrowienia dla Tych z Was, które wiedzą, że je pozdrawiam :-)))
sobota, 17 stycznia 2009
To już było
Podróże, podróże, podróże... to mnie zawsze pociągało. Skorzystałem z okazji, żeby odwiedzić kilka krajów naszego kontynentu w ramach szkoleń z firmy. Trochę nowych znajomości, nic ważnego, trochę doświadczeń, garść przemyśleń na temat uwarunkowań mentalnych, zależnych od narodowości. Miałem dużo czasu dla siebie. I muszę to potwierdzić... było mi z tym dobrze :-) Przychodzi jednak taki moment, kiedy zaczynamy potrzebować zmian, tak jakby zycie nie mogło być po prostu nudne, przewidywalne, spokojne. Rozglądamy się wokół i myślimy, co by tu zmienić.... i bach, proszę bardzo, zawsze się coś znajdzie. No i rozejrzałem się dookoła, myśląc sobie, że może jednak dobrze byłoby się z kimś bliżej zaprzyjaźnić.... i proszę bardzo, znalazłem. To jednak faktycznie tak jest, że jeśli się na czymś skupisz to coś się w tym temacie wydarzy. Ponownie siłuję się z nauką kompromisu, na razie jest o tyle łatwiej, że emocje, uczucia przyćmiewają umysł. Uwielbiam ten stan, sprawia, że nie chce mi się spać i pompuje energię w zakamarki duszy. Nie ważne jak długo, ważne, że się dzieje. Jest bardzo miło i sympatycznie... :-) No jest :-)
piątek, 02 stycznia 2009
Dzień dobry znienacka ;-)
Może to wyciszenie świąteczne sprawiło, że w zakamarkach pamięci znalazłem swój blog. Otworzyłem go i zacząłem czytać, tak jak wielu z Was po raz pierwszy. Hmmm, ciekawy, no no, naprawdę momentami nawet bardzo wciągający he he he... :-) Ciekawe, czy zawsze tak jest, kiedy opisuje się własne życie, czy musi to być życie ciekawsze od innych? A może wystarczy tylko oddać w opowieści przynajmniej część tych emocji, które w nas siedzą, tak, żeby inni też je poczuli? Tak, czy inaczej, zajrzałem... i pomyślałem, że szkoda byłoby tak całkiem zaniechać pisania dla Was, dla siebie, dla innych. Skoro wróciłem i napisałem tą krótką notkę, to znaczy, że mój własny blog ma dla mnie szczególną wartość, inaczej pewnie bym nie wrócił, a tak jestem, znowu na jakiś czas. Napiszę niedługo w paru zdaniach gdzie mnie nosiło, nie jest to najważniejsze. Na aids nie umieram, jak to mi ktoś życzył, nikt mnie nie wykończył, kryzys mnie nie dobił, ja sam siebie również. Nuda, po prostu nuda, a jednak wciąż jestem zadowolony z własnego życia. Samotnego na wskroś teraz i przejmująco własnego :-) Z okazji minionych Świąt i rozpoczętego Nowego Roku, życzę Wam dobrze, jak zawsze :-)
wtorek, 03 czerwca 2008
Wolność
Czy Wolność to Przestrzeń, czy Umiejętność Poruszania się w Niej? Światło Świadomości przeniknęło przeze mnie i tak jakbym niewiele więcej wiedział, a jednak stałem się trochę inny. Umarło ostatnio trochę osób, które znałem. Mam wrażenie, że śmierć przychodzi wtedy, kiedy mówi się jej TAK... Widziałem w ich oczach rezygnację, do której nie chcieli się przyznać najbliższym, którzy chcieli za wszelką cenę zatrzymać ich przy życiu. Są noce, kiedy sen nie przychodzi. Zagląda do mnie później w dzień. Zacząłem żyć w swoim własnym rytmie. Chodzę czasem spać, kiedy inni wstają i budzę się gdy większość już śpi. Wziąłem dłuższy urlop, podróżuję i pozwalam, żeby pasja życia odnalazła do mnie dostęp. Pozdrawiam...
piątek, 22 lutego 2008
Czas na niepokój?
Rozleniwiłem się totalnie. Spędzam wieczór u siebie z książką, drinkiem, może filmem. Znajomi zaczęli się niepokoić, ciekawe kiedy powiedzą coś o psychoterapii ;-) Prawdę mówiąc, zalecane przez Was łowy byłyby teraz jednymi z bardziej skutecznych. Łowy na "smutno", na "pocieszenie" .... hmmm rozczuliłem się na samo wspomnienie :-) Sam się dziwię, dlaczego to działało, rozsądek przecież podpowiada, żeby uciekać jak najdalej, ale kobieca troska jest jednak nieobliczalna. Miałem dzisiaj wolny dzień, nawet nie wychodziłem na zewnątrz. Dobrze chociaż, że wziąłem prysznic he he he, ale golenie już sobie odpuściłem. Czytaliście może "Obłęd" Krzysztonia? Stamtąd zapamiętałem m.in. że brak dbałości o wygląd jest jednym z objawów chorej psychiki. Ok, zanim całkiem się rozłożę, wyjdę z domu, ale nie dzisiaj, bo już ziewam ;-) Nie jest dobrze cha cha cha...
środa, 13 lutego 2008
Leniwie
Podzieliłem czas na Pracę i Nic. Byłem ciekaw jak długo wytrzymam. Pracuję sobie w przyzwoitych godzinach, wracam do domu i nic nie robię. Nie nadrabiam zaległości w czytaniu, aniw oglądaniu filmów, nie rozwijam nowego hobby, rzadko spotykam się z kimkolwiek. Oglądam tv, zasypiam w ubraniu na sofie, budzę się gdzieś w nocy, albo nad ranem i idę do łóżka. To dziwne, ale czuję się wypoczęty. Chyba poukładały mi się myśli, przynajmniej trochę. Uspokoiłem się do tego stopnia, że odsłuchałem nawet swoje wewnętrzne wiadomości, o błędach jakie robiłem w życiu, o straconych szansach, o słabym kontakcie z rodziną... Ale najbardziej z nich wszystkich chciała się przebić informacja, że nie robię tego co powinienem. Było to jak jeden z ostatnich krzyków tonącego, tym bardziej zaintrygowała mnie przebijająca z niego rozpacz. Jak to? - pomyślałem - Właściwie praca sprawia mi sporą satysfakcję, robię to co lubię, mam niezłe efekty, stałem się dobrym fachowcem z długim i ciekawym CV, a tu wewnętrzny głos jęczy, że to nie to. Zacząłem się zastanawiać i tak nie mogę do niczego dojść. Może niektóre elementy mojej pracy jak kreowanie zdarzeń, kontakt z ludźmi, elastyczność i dostosowywanie działań do rzeczywistości oraz w drugą stronę często też, są zbieżne z tym co miałbym robić, co jest dla mnie jakby przeznaczone? Nie wiem. Może macie jakiś pomysł, czym powinienem się zająć? Pobawmy się :-)
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Nie znalazłem tytułu.
I znowu sam ze sobą. Miało być w tej notce o tym, w jakim momencie jestem. Właśnie w takim. Ani w tym smutku, ani radości, choć serce boli mimo wszystko. Odszedłem mentalnie i później posypała się ta nasza znajomość z IzaBellą dosyć szybko. Nie mieliśmy zbyt dużych oczekiwań, dawaliśmy z siebie część, nie całość, bywało miło, przyjacielsko, erotycznie... zabrakło Inspiracji do działania, były iskry bez ognia... Widzieliśmy się dzisiaj, trochę czasu we dwoje po pewnej przerwie, zadziwiające co człowiekowi może przyjść do głowy... i jak może reagować na bodźce... Zacząłem się zastanawiać, czy moja emocjonalna droga życia nie przeprowadziła mnie już za granicę związków, czy to jest moment, kiedy będzie mi dobrze tylko wtedy, gdy na stałe zostanę sam? Bardzo możliwe, wiele na to wskazuje...
wtorek, 08 stycznia 2008
Po co nam Ktoś?
Gania człowieka ciągła tęsknota za Kimś i strach przed samotnością.... ale zaraz, zaraz, STOP na chwilę, na refleksję, na prawdę... tak naprawdę po co nam ten Ktoś? Bo bez miłości życie nic nie warte, tak? Bo dobrze jest dzielić troski i mnożyć radości, tak? Bo fajnie jest się przytulić do tego jedynego Kogoś, tak? Bo bezpieczny seks, bo to normalne i naturalne, bo.... itd. itp. Czy naprawdę? A może by tak postawić sobie wyzwanie i wytrzymać trochę sam na sam ze sobą? Jeśli się uda wytrwać, może się okazać, że ten Ktoś wcale nie jest już taki istotny? Może właśnie tak jest, że najwięcej problemów małżeńskich zaczyna się w momencie kiedy, po tej początkowej idylli i bycia razem dzień w dzień i noc w noc, następuje coraz więcej chwil rozstania, wyjazdów do rodziny oddzielnie, delegacji, pracy.... Nagle uświadamiamy sobie, że wcale ten Ktoś nie jest taki najważniejszy, a często wcale nie jest nam taki potrzebny jak nam się wcześniej wydawało. Przychodzi ta chwila, kiedy okazuje się, że bez tej miłości świetnie dajemy sobie radę, że do rozmów mamy przyjaciół, że stajemy się bardziej odporni na życiowe przeszkody, a życie seksualne dopiero właśnie nabiera uroku.... Jeśli jednak nie potrafimy wytrzymać sam na sam ze sobą, to faktycznie dobrze jest się komuś uwiesić na szyi, zrzucić komuś na plecy swoje problemy i mieć Kogoś, kto pomoże nam żyć. To Kogo lub Czego potrzebujemy? Może przyjaciół, by w słabszych chwilach móc liczyć na czyjąś pomoc? Może inspiracji, by móc realizować swoje człowieczeństwo? Może siebie samych w zdrowiu i dobrej kondycji, bo w sobie znajdziemy wszystkie odpowiedzi? Może Nikogo i Niczego, bo sami dla siebie jesteśmy Wszechświatem? - Możesz już skończyć?! - Skończyłem. - Pozytywnych Przemyśleń!
sobota, 05 stycznia 2008
Początek
Początek Nowego Roku to dobry moment na porządki. Przejrzałem całe sterty różnych różności, papierów, dokumentów, zdjęć, potrzebnych bardziej lub mniej, a często wcale. Znalazłem trochę swoich zapisków z różnych okresów, zdarzeń, które wciąż noszę w sobie. Zdjęcia z Cypru z Agnieszką, bilety do kina, rachunki z restauracji, wydrukowane listy do Joanny i zapisy pięknych internetowych rozmów przed naszym spotkaniem w górach. Wspomnienia wracają falami i cieszę się, że To wszystko było. Dzięki tym fragmentom mojego życia istnieję nadal pozostając sobą. Poznałem siebie bardziej, odsłoniłem przed samym sobą własne potrzeby, przypominałem sobie wtedy co naprawdę mnie interesuje, co pasjonuje, co wzbudza chęć do życia. Może to zabrzmi kuriozalnie, ale małżeńskie zdrady uratowały na jakiś czas moje małżeństwo, bo potrafiłem zaistnieć znów jako człowiek. Zostawiłem do następnych porządków sporą część moich szpargałów, może nie zajrzę do nich przez kolejny rok, ale pozostaną, by wtedy gdy będzie trzeba, przypomnieć mi co naprawdę dobrego stało się w życiu. Dziś polubiłem samotne noce, kładę się kiedy chcę lub nie idę spać, śpię wygodnie.... właśnie natchnęło mnie do nowej prowokacyjnej notki, ale napiszę ją innym razem, bo akurat zachciało mi się spać. Trudno się dziwić, zbliża się 3 nad ranem. Będzie krótko, ale wypoczynkowo. Dobranoc.
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Kilka Życzeń
Tak się złożyło, że po raz pierwszy w życiu, dzisiejszy dzień, a właściwie dzisiejsza Północ, stała się dla mnie ważniejsza niż Wigilia i Boże Narodzenie. Dlaczego? Bo czuję, że należy tylko do mnie. Nie dzielę jej z rodziną, nie wiąże mnie świąteczna tradycja i jest dla mnie Końcem i Początkiem. Ten rok nie należał do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych, był za to przepełniony ciągłymi zmianami, permanentnym ruchem w różne strony i doprowadził mnie do końca pewnego etapu w moim życiu. Chcę wierzyć, że Nowy Rok będzie Początkiem mojego istnienia w zgodzie ze sobą samym, rokiem mądrych posunięć, rozważnych kroków, ale wiem też, że wypełniony będzie spontanicznymi reakcjami i działaniami, bez których nie czułbym smaku życia. Życzę Wam... ... Radości, bo wszyscy potrzebujemy odpoczynku od stresu, Mądrości, żeby nie tracić w przyszłości czasu na odkręcanie własnych błędów, Bliskości, bo daje i Radość i Mądrość, Ciepła w Spojrzeniu na innych, Trochę więcej własnych pieniędzy, żebyście mogły kupić sobie Coś Upragnionego... .... i jeszcze życzę Wam Inspiracji, bo bez niej ciężko coś osiągać, pokonywać i zdobywać. Szczęśliwego Nowego Roku 2008 z całego serca życzy Wasz Kochanek
piątek, 28 grudnia 2007
W próżni
To niecodzienne doświadczenie - poczuć, że jestem w Waszej pamięci, w oczekiwaniu, w tęsknocie. To też wyjątkowe dla mnie zwracać się do Was w liczbie mnogiej... Jestem jak zahibernowany, nie czuję się sobą. Wszystko co wychylało wskaźniki moich doznań i emocji właściwie się skończyło. Przeboje małżeńskie, wyzwania w pracy, duże projekty... nie ma po nich właściwie śladu. Nie jestem przyzwyczajony do tak wszechogarniającej ciszy. Mam uczucie jakbym wyleciał z katapulty, był teraz w momencie zatrzymania na szczycie i czekał na nieuchronny spadek w dół. Stałem się wygodny... chyba po raz pierwszy w życiu w tak dosłownym i totalnym wymiarze. Nie szukam, nie błądzę, nie znajduję... wszystko mam... oprócz INSPIRACJI. Czy to przekleństwo Spełnionego Marzenia? Pieniądze - są, dobra praca - jest, własne miejsce w przestrzeni - jest, uznanie, szacunek - są... i jeszcze piękna kobieta, która bywa... A może Marzenie nie było właściwe? Pamiętam jak sam mówiłem wiele razy do różnych osób: "Uważaj o czym marzysz, bo co zrobisz jak się spełni?" Nie wiem co dalej, ale czas na zmiany bo w takiej formie obumieram.
piątek, 30 listopada 2007
Codzień
Kiedy wyszedłem z poślizgu obronną ręką, nie podjąłem żadnych zobowiązań. Odetchnąłem tylko z ulgą, że to jeszcze nie koniec mojego życia. Kiedy samochód nie reagował na hamulec, ani na skręty kierownicą, tylko zjeżdżał wprost na ciężarówkę z naprzeciwka, nie wyświetlił mi się film z mojego życia. Miałem w sobie wściekłość, pulsowało we mnie tylko jedno Wielkie KURWA MAĆ. Instyktownie chciałem chyba obrócić samochód prawym bokiem, żeby tir nie wjechał bezpośrednio w mój fotel i wtedy zaskoczył, dodałem gazu i uciekłem w bok. Zatrzymałem się kilkaset metrów dalej i wtedy odetchnąłem z ulgą. Tętno powoli wracało do normy. Po kilku minutach było już prawie tak jak przed zdarzeniem. Za chwilę wychodzę. Impreza andrzejkowa w gronie nowych znajomych. Dzień kontrastów. Dzień jak Codzień.
środa, 28 listopada 2007
JJ? - Jaki Jestem?
Czas już się całkiem zatrzymał, albo przestałem go liczyć. Dni i noce rozpływają się w przestrzeni, istnieję w innym wymiarze. Stałem się łagodniejszy w obyciu. Jednocześnie nie mogę pisać. Zawsze pisałem kiedy okoliczności ciążyły w dół, kiedy zjeżdżałem do parteru lub niżej. Gdy zostawałem już tylko ja sam ze wszystkim co dręczyło w pisaniu szukałem ukojenia, myśli, inspiracji do przetrwania. Teraz jest cicho.... Za kilka minut zamknę oczy, po chwili je otworzę i będzie dzień... lub noc... nieważne... Dobrze mi z tym, że nie czuję szorstkości każdej przeżywanej minuty.... tylko czy tak potrafię na dłużej?
wtorek, 30 października 2007
Na fali czasu
To moment odpowiedzi na pytanie czym jest dla mnie czas? Od chwili, kiedy okoliczności zetknęły mnie bliżej z IzaBellą pojęcie "czas" przestało jakby dla mnie istnieć. Pracuje wprawdzie według kalendarza i zegarka, ale nie mam poczucia dni, tygodni, za chwile rozmyją mi się miesiące. Jestem w Teraz, jednym Wielkim, pogłębiającym się TERAZ... i dobrze mi z tym. Zastanawiam się, jak w przyszłości będę wspominał ten okres mojego życia, który znika jakby w niesamowicie szybkim tempie, czy coś zapamiętam ponad to uczucie spełnienia, które mi teraz towarzyszy? Nie wiem, ale z drugiej strony czy to mało? Czy potrzebuję załadować sobie pamięć wieloma i mniej znaczącymi elementami wspomnień? Zakończyłem reorganizację w firmie z sukcesem i niebywałym spokojem w końcówce, która wydawała mi się, że będzie pełna szarpaniny i źródłem największych potencjalnych zadrażnień. Byłem tak dobitnie konsekwentny, że swoja postawą zablokowałem każdy możliwy sprzeciw. Dział funkcjonuje lepiej, kilka innych przy okazji również, jestem usatysfakcjonowany. Nie potrafię pisać teraz o swoich uczuciach, o zdarzeniach, jakoś nie przechodzi mi to przez palce na klawiaturę. Strzegę tych chwil jak najcenniejszych skarbów, mając świadomość jak są wyjątkowe i jak szybko moga się rozwiać w ulotności Dobrych Zdarzeń... Pozdrawiam.
czwartek, 18 października 2007
Jak to możliwe...
.... że to już czwartek? :-) Mam wrażenie, że mi kilka dni uciekło. Wesele w sobotę, pamiętam... w niedzielę poprawiny, kojarzę.... poniedziałek wolne, potem chyba do pracy i jakoś się właśnie ocknąłem na dobre, chyba się wyspałem ;-) Nawet zaglądałem tutaj, ale zamiast coś napisać nowego... zasnąłem. To był intensywny weekend pełen wrażeń, więc wybaczcie zmęczenie organizmu i jego pragnienie regeneracji. Świetne wesele, a że lubię tańczyć, więc byłem w raju. Prezent? Hmmmm, uśmiecham się w myślach: - To jest dla Was kochani, a to dla Ciebie przyjacielu, tylko rozpakuj teraz. - Teraz? - Tak - Rozumiem, że to coś specjalnego...... Jezu Chryste... skąd to wziąłeś?!?!?!?! - Pojechałem Tam i przywiozłem dla Ciebie. - Specjalnie dla mnie... Dzięki, dzięki, dzięki... nie no ty jesteś wariat... Coś wspaniałego... Powiem Wam, że warto było, żeby zobaczyć ten błysk w oku, tą promieniejącą radość w ten szczególny dzień... fajne uczucie :-) Dużo tańca, dużo śmiechu, trochę rozmów, trochę nowych znajomych... dobry weekend. |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Ach ta rozmowa...
Adres
Goście - ONE
Goście - ONI
|