Pożądanie, tęsknota i seks
O Paniach mojego pożądania - Kobietach mojego sekretnego życia.
Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Historia zdrady | Kij w mrowisko | Listy | Poradnik | Ucz się na błędach
RSS
piątek, 25 lutego 2011
Inaczej
Nie przechodzi się zwykle obok takich propozycji obojętnie... Nie inaczej było i tym razem. Wyszedłem z firmy, zostawiłem rzeczy w samochodzie i poszedłem się przejść. Takie wyczulenie na Kobiece potrzeby nie dawało mi spokoju. Mogło Jej to nie obchodzić tak bardzo, ale nawet jeśli nie miało większego znaczenia, to zawsze pozostaje gdzieś wewnątrz ślad odmowy... Poza tym, chciałbym... Wyobraźnię mam bardzo plastyczną i kreatywną, czasem aż za dokładnie widzę co się może wydarzyć.

Z drugiej strony, coś się zmieniło. Nie byłem aż tak bardzo poruszony jak dotychczas. Poczułem się stabilniejszy wewnątrz. Bardziej skrystalizowany, określony, stały, o mocniejszej konstrukcji. Za około 2 godziny miałem spotkanie z A. i czułem się z tym dobrze.

Wieczorem powiedziałem A. o tej propozycji. Sam nie wiem dlaczego, nigdy nie robiłem tego wcześniej.
- I co skorzystasz?
Wiedziałem, że nie, ale nie wiedziałem co odpowiedzieć.
- Chciałbyś?
To pytanie było dużo trudniejsze.
- Jest mi z Tobą dobrze, nie potrzebuję zmian - odpowiedziałem dzięki błyskowi olśnienia. W dodatku powiedziałem prawdę, uświadamiając ją sobie właśnie w tym momencie.

Tak... to był miły wieczór. Tym razem nie czułem potrzeby ewakuacji z łóżka w środku nocy, zostałem do śniadania.
11:03, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (7) »
czwartek, 24 lutego 2011
Sam nie wiem...
... czasami co mam w sobie, ani kim jestem. Wiem jedno, że zyskuję przy bliższym poznaniu lub dłuższej znajomości. I tak znowu się stało.
Nowa Ona w firmie, atrakcyjna i sama oraz ja nie-atrakcyjny i nie-sam.

Wspólny projekt, trochę wymiany myśli, inspirujących działań i pierwsze sukcesy dobrze rokujące na przyszłość. Pozytywne sprzężenie sprawiające przyjemne uczucie dopełnienia... i to Coś w oczach w trakcie kolejnych tworzących sesji i te zawieszone i niedokończone myśli i jakbym się nie domyślił... propozycja wspólnej kolacji.

Spłonąłem w jednej chwili i odrodziłem się błyskawicznie na nowo.

Dyplomatycznie wybrnąłem... ale nie zamknąłem uchylonych dla mnie drzwi...

No i co dalej...?
12:04, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (2) »
środa, 16 lutego 2011
Ciiiiiii..........
Stałem się dziwnie wyciszony. Kobieta w pobliżu, zakochana i oddana, z którą przebiega bezproblemowa wymiana emocji, myśli i fizycznych doznań sprawia, że czuję się spełniony. Owszem wiele innych elementów życia jest dla mnie istotnymi, jak praca, przyjaciele, własne zainteresowania i pasje, ale Kobieta była zawsze dla mnie Największą Tęsknotą... Dlatego pewnie teraz tak się uspokoiłem. Nie nosi mnie w niebezpieczne rejony, nie szukam ryzykownych niepewności...

- No powiedz... Chwilo trwaj wiecznie, powiedz, powiedz...
- Mogę powiedzieć... ale mojej duszy i tak nie dostaniesz...
- Jak to, mamy kontrakt!!!
- Dawno już ją dostałeś...
14:44, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (8) »
piątek, 28 stycznia 2011
Multiplikacja 2
Już wiem, co chciałem napisać w tym temacie. Chodziło mi o to, że będąc z Kobietą, wracam również psychicznie do wszystkich Kobiet, z którymi łączyły mnie rozmaite relacje, przeżywam w słabszym stopniu, ale jakby na nowo, to co mnie z nimi to co czułem i czuję do nich nadal. Wysyłam wiadomości, maile, dzwonię, czasem się spotykam...

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że nie mam pojęcia po co?
01:46, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Co Kobieta rodzi w mężczyźnie?
W moim aktualnym przypadku, pożądanie, pragnienie bliskości, czułość i taką trudnądonazwania delikatność. Zaistniałem w niej i poruszam się łagodnie, żeby nie urazić... Dlaczego? Częściowo, bo taki mam charakter, a po części, bo jest wyjątkowa, doceniam Ją jako człowieka, istotę, Kogoś.
To bardzo ciekawe uczucie..... :)
13:13, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (5) »
piątek, 14 stycznia 2011
Rozebrany
Pierwszy raz zaprosiłem A. do siebie. Chciałem, żeby poznała mnie lepiej, poczułem potrzebę odsłonięcia się dla niej w ten specjalny sposób. Od jakiegoś czasu, kiedy mieszkanie stało się czymś bardzo moim i tylko moim, identyfikowałem się bardzo ze sposobem w jaki jest urządzone, jaki jest w nim klimat, to tak jakbym się uzewnętrznił w widocznej formie. Wiedziałem, że kiedy otworzę Jej drzwi to będzie się poruszać nie tylko w moim mieszkaniu, ale również we mnie. Weszła w klimat łagodnie, delikatnie muskając nowe elementy naszej wzajemnej relacji. Poczułem się bezpiecznie.
- Mogę coś włączyć? - zapytała stojąc przy płytach.
- Oczywiście - odpowiedziałem idąc do kuchni, żeby przygotować coś dla nas.
- Lubisz go... ?
Zerknąłem na opakowanie płyty, które trzymała w rękach.
- Tak.
Oglądała jedną z moich ulubionych płyt. Dałem się ponieść ciepłu Jej słów. Kiedy mówiła, który kawałek lubi najbardziej i dlaczego, słyszałem swoje własne odczucia w związku z tą płytą.

Od tego się zaczęło. Na bazie wyzwalanych przez kolejne elementy bodźców i kontynuacji rozmowy, czułem jak płynąc na równoległych falach zbliżamy się do siebie. Trafiając bezpośrednio we mnie rozpinała koszulę mojej zewnętrzności, sięgała głębiej i głębiej, trącając delikatnie najbardziej czułe struny mojej wrażliwości i wyzwalając wspólną wibrację.

Takie chwile chciałbym zatrzymać na zawsze...
10:33, kochanek05 , Dziennik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 stycznia 2011
Autorefleksja
Szczegóły, drobiazgi, mikrozdarzenia.... Jakoś mam taką przypadłość, właściwą przesadnym optymistom, że jeśli są negatywne to nie zwracam na nie uwagi, odejmuję im znaczenie. Natomiast jeśli są pozytywne, wynoszę je czasem pod niebiosa, żeby napawać się blaskiem błogosławieństwa. Nie wiem, czy lepiej robić na odwrót. To nie ta kategoria lepiej-gorzej. Przywiązując się nadmiernie do negatywnych drobiazgów wzbudzamy w sobie poczucie zagrożenia i niepewności, ale też stajemy się ostrożniejsi wobec otoczenia, z rezerwą podchodzimy do rewelacji, promocji, ogólnego zachwytu i nie dajemy się rolować. Nie wiem też, czy najlepiej złapać właściwy balans, równowagę pewności, traktując wszystko zdroworozsądkowo. Patrząc na siebie, uniknąłbym pewnie wielu pułapek, ale też nie dałbym innym tyle radości. Wychodziłem też z założenia, że lepiej być gorącym lub zimnym, ale nigdy letnim. Płynę na tej fali, góra-dół, dół-góra, góra-dół, dół-dół, dół-góra.... itd. w rozmaitych wariantach. Obrosłem doświadczeniami jak dno statku planktonem, ale czy mi to w czymś pomogło? Czasem mam wrażenie, że nie. Każdego dnia jestem jak nowy, tylko lat przybywa.

A tak poza tym, to chyba nie chcę się zmieniać.
14:04, kochanek05 , Kij w mrowisko
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 stycznia 2011
Osobno-Razem
Święta - osobno, Sylwester - razem. Wspólna impreza ze wspólnymi znajomymi, dla których kiedyś nie było "nas" tylko byliśmy osobno. W trakcie zabawy często razem, ale też czasami rozdzieleni przez znajomych, z którymi rzadko mamy okazję razem się pobawić. Ale nawet w tych chwilach "osobno" czułem wręcz namacalną więź emocjonalną, uczuciową, czasem wzrokową.
Patrzyłem na A. innym wzrokiem niż wcześniej, obserwowałem ją z różnych perspektyw i delektowałem się Jej istnieniem. W takiej właśnie chwili usłyszałem:
- Ty szczęściarzu.
Odwróciłem się do starego kumpla i uśmiechnąłem się tylko.
- Ani przystojny, ani bogaty, ani szczególnie bystry....
Roześmiałem się przerywając mu:
- Dobra, dobra,  wystarczy zazdrośniku.
- Jest boska - powiedział
Spojrzałem na A. rozmawiającą z przyjaciółkami i przyciągnąłem Jej wzrok. Spotkaliśmy się tak w przestrzeni w lekkich półuśmiechach w nagłym milczeniu i w zrozumieniu, że ta noc również należy do nas i doskonale wiedzieliśmy co będzie się działo dalej. Mój kumpel milczał, Jej przyjaciółki również. Patrzyli na nas, na nasze przestrzenne zjednoczenie i również wiedzieli co będzie działo się dalej. Zrobiło mi się cieplej, uśmiechnąłem się tylko bardziej i odwracając się do kumpla zerwałem ten kontakt.
- No ładnie, chodź napić się ze mną - zaproponował.
Poszedłem.
17:43, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (1) »
czwartek, 30 grudnia 2010
Multiplikacja
Mimo zmęczenia sen nie przychodzi... przyzwyczaiłem się i lubię noc, gdy dzieje się mniej na zewnątrz, a więcej wewnątrz... Miałem dzisiaj wyjątkowy dzień, o którym mogę napisać, że to pełny powrót do bloxa. Przynajmniej na jakiś czas. Odwiedziłem znajome blogi, również te dla mnie najważniejsze. Wiele z nich nie ma nowych wpisów, ale widzę, że ich autorki pojawiają się jako goście. Najwięcej emocji i uczuć obudził we mnie nasz blog z Jo "Rozmawiamy", gdzie słowa same wypłynęły mi spod palców i zamieściłem kolejną notkę.... Potrafię pisać tylko do Kobiety... Ona jest Przyczyną i Efektem, Nadawcą z mojego wnętrza i Odbiorcą zewnętrznym. Dla Kobiety otwieram się do ostatnich drzwi, nie potrafię inaczej. I tylko z Kobietą w samym środku siebie nabieram siły i męstwa. Zauważyłem, że w każdy kolejny związek lub ro-związek wnoszę w całości wszystkie swoje wcześniejsze doświadczenia. To działa jak nakładka, zwielokrotnienie osobowości, nie jestem nowy, ale każdy do tej pory. Trochę to brzmi jak truizm, bo przecież u każdego doświadczenia i przeżycia się kumulują, tylko zwykle wnoszą coś nowego, nauczkę, lekcję i prowadzą do wyciągnięcia wniosków lub nie i nowego działania. A ja czuję jakbym był zmultiplikowany, ale niezmienny....

Nie do końca potrafię to chyba przekazać....

Tak naprawdę, to chciałem tylko powiedzieć, że poczekam.......... sam nie wiem na co....

Zastygam dziś...
01:32, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (10) »
wtorek, 28 grudnia 2010
89h46m
To trochę więcej niż 3,5 doby... Jak na początek znajomości to długo. Wczorajszy wieczór jak ponowne pierwsze spotkanie, ale w tyle głowy żarzyła się pamięć naszych nocy.
Właściwie zastanawiałem się jeszcze tak niedawno, na ile seks jest tak naprawdę ważny, jeśli w ogóle jest istotny. Teraz myślę, że chyba palma mi odbiła, ale mam też świadomość, że tak może myśleć ktoś, kogo pożądanie umiera z niezaspokojonego głodu....
Niewiele rozmawialiśmy wczoraj... czytaliśmy w sobie kolejne strony pragnień, od dawna się tak nie czułem.... w chwili uniesienia miałem wrażenie, że rozwijam skrzydła. To poczucie mocy jakiej nie doświadczałem w żaden inny sposób. Mogę wtedy przyjąć na pierś serię z karabinu maszynowego, nie draśnie mnie nic...
Po co seks? Naprawdę mnie pogięło, żeby o tym myśleć...
19:22, kochanek05 , Dziennik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 grudnia 2010
Ominąć łóżko
Jakiś dziwny łóżkowstręt mnie ogarnął. Wszędzie tylko nie w łóżku, wszędzie tylko nie tam. Jest młodsza, dużo młodsza, odkrywanie wrzącej strony własnej i mojej seksualności daje Jej radość i inspiruje do następnych posunięć. Mój łóżkowstręt stał się dla Niej atrakcyjny, podniecenie wymieszane ze skupieniem na tu i teraz, sprawia, że spiętrzenie namiętności w krótkiej czasowej przestrzeni, w obcych dla ciała miejscach, daje ogromną satysfakcję. When Sex is Pure Sex. Oczywiście bez dodatkowych wartości naszego związku nie byłoby emocjonalnego zaplecza do tych ekscesów... Jej nagie pośladki, uwolnione od sztucznych barier, dla mnie, oczekujące kolejnego starcia, piękno tak sprzeczne z otoczeniem naszego spotkania... wciąż je widzę tak jak 12 godzin temu... Uhhhh......
12:45, kochanek05 , Dziennik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 grudnia 2010
W nocy z czyjegoś łóżka...
Zdarza się taki moment, przychodzi taka chwila, gdy słodycz przechodzi w gorycz, ciepły dotyk - w raniące sople zimna, a przyjazna obecność zmienia się w nieznośny brak swobody. Seks, seks, seks, wtulenie się w siebie... nie mogłem zasnąć. Słuchałem szumu samochodów za oknem, patrzyłem na przepychane światłem reflektorów cienie na ścianie... Sięgnąłem po zegarek, 2:37... Jest mi źle... Wysunąłem się z Jej łóżka, mentalne dążenie do wyjścia stąd zaczęło nabierać realnych wymiarów. Zacząłem się ubierać, palce niezgrabnie przepychały guziki przez dziurki w koszuli.

Co z Tobą? - zapytałem sam siebie.

Wiesz... jestem teraz czystym wspomnieniem, myśli wytrysnęły ze mnie w milionach plemników, odsłaniając zapomniany wrak, którego nikt nie szukał. Nie mogę tu zostać, nie dziś. Czy zachowuję się dziwnie? Może, zależy jak spojrzeć, jak rozumieć.

A. otworzyła oczy... Ubierasz się?

Muszę wrócić teraz do siebie, zobaczymy się wieczorem, zabiorę Cię w pewne specjalne miejsce... - pocałowałem ją.

Wyszedłem... z ciepła w zimno, wiatr i śnieg. Usłyszałem głos mojego wewnętrznego brata..."Ciebie to naprawdę pojebało"...

Może....

Już jestem u siebie, gorąca herbata i jakoś bardzo nie chcę się położyć.... Doczekam do świtu.


03:47, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (7) »
wtorek, 14 grudnia 2010
Znienacka
- Wejdziesz?
Krótkie pytanie, które wywołało we mnie emocjonalny huragan i błyskawiczną retrospekcję tego wieczoru i naszych wcześniejszych spotkań. Cykliczna impreza u znajomych, gdzie mieliśmy już kolejną okazję razem porozmawiać, pożartować, wymienić się życiowymi doświadczeniami... Byłem ślepy, teraz przejrzałem, może to i dobrze, że nie miałem oczekiwań, że mi nie zależało, że nie rozważałem szansy... jak to się stało, że ją odwiozłem taksówką do domu, przecież mogła sama, albo z przyjaciółką z którą przyszła, no tak, to gra, wszystko mi się rozjaśniło w jednej chwili, koniec tego wieczoru był już zaplanowany. Kompletnie zaskoczony... W tym krótkim błysku po jej pytaniu wyobraźnia podsunęła mi obrazy i wywołała prawdziwe odczucia... moje dłonie na jej pośladkach, mój język na jej sutkach, powolne stapianie się w rozkoszy, jej zapach bardziej rozgrzany, poznanie, dominacja i oddanie....
- Chętnie.
11:06, kochanek05 , Dziennik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 września 2010
NYC-TYO
Dzisiaj tu, jutro tam. Przesiadki, te same procedury, opóźnienia, znajome twarze w obcych miastach, w lotniskowych sklepach i barach. Albo mają mniejszą rotację personelu, albo ja tak często zaglądam....
Było naiwnością sądzić, że Olga będzie sama, to już było. Nasze spotkanie w CzasoPrzestrzeni zaistniało, błysnęło i nie do końca zgasło, skoro czułem pod skórą żarzące się iskierki. Tliło się, tliło i przyszedł czas by zgasić ostatecznie. Jedno lotnisko wypadnie teraz z planu moich podróży...
..... ... ! (autocenzura) Nie lubię tak...

Tak na marginesie... Niemcy mają naprawdę dobre czekoladki ;-)
03:00, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 czerwca 2010
Uderzenie powrotu
Kontynuując poprzedni wątek... Pogubiłem się w drodze. Przebukowałem bilet i poleciałem tam, gdzie mnie pociągnęło. Miałem wrażenie, że stoję w miejscu, a świat wokół mnie oszalał, ten ruch zaczął się odbywać na zewnątrz mnie, a ja zastygłem w oczekiwaniu. Godzina podróży za godziną i następna, kolejna i jeszcze wiele... Nieznane miejsca, kraj, kultura, ludzie i dobrze wiedziałem już po co jadę. Wiedziałem już wcześniej, nie chciałem tylko tego zaakceptować. Uczucie wzięło górę. Nie zmienię się, zawsze będzie mnie gnało, jestem zrodzony z eksplozji cząsteczek.
Dotarłem na miejsce. To bardzo piękny kraj i faktycznie strasznie tam mają ciasno. Czułem się obco i zarazem mało mnie to obchodziło, zdążałem do celu.
Inaczej sobie to wyobrażałem, ale nie byłem zaskoczony, że Wszechświat urządził wszystko po swojemu....
- Co ty tutaj robisz? - jej głos zaskoczył mnie, chociaż tak bardzo chciałem go usłyszeć. To było chyba najgłupsze pytanie jakie można było zadać i jedyne na miejscu w tej sytuacji...
Milczałem... Czytała mi z oczu, z twarzy, z oddechu, z mojego bezruchu... Poddałem się, czy nie za późno?..... I wtedy świat się zatrzymał, a Olga podeszła do mnie. Zerknąłem w siebie, cały chaos ostatnich dni zniknął bez śladu... byłem w domu.
Miałem tylko jedno pytanie w sobie... żeby znaleźć odpowiedź ruszyłem w ponad 24h podróż. Wystarczyła chwila... warto było.

Teraz wróciłem. Niechętnie. Odreagowałem i teraz ciężko mi się dostosować ponownie, dostroić do fałszywej uwertury. Lecz kiedy zamknę oczy widzę bardzo wyraźnie wydarzenia ostatnich dni i znowu żyję....


23:24, kochanek05 , Dziennik
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
następne
Archiwum
Listopad 2005
Grudzień 2005
Styczeń 2006
Luty 2006
Marzec 2006
Kwiecień 2006
Maj 2006
Czerwiec 2006
Lipiec 2006
Sierpień 2006
Wrzesień 2006
Październik 2006
Grudzień 2006
Styczeń 2007
Luty 2007
Marzec 2007
Maj 2007
Czerwiec 2007
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Styczeń 2008
Luty 2008
Czerwiec 2008
Styczeń 2009
Styczeń 2010
Marzec 2010
Czerwiec 2010
Wrzesień 2010
Grudzień 2010
Styczeń 2011
Luty 2011
Ostatnie wpisy
  • Inaczej
  • Sam nie wiem...
  • Ciiiiiii..........
  • Multiplikacja 2
  • Co Kobieta rodzi w mężczyźnie?
  • Rozebrany
  • Autorefleksja
  • Osobno-Razem
  • Multiplikacja
  • 89h46m
Zakładki:
Ach ta rozmowa...
Coś specjalnego
Adres
Kochanek05@gazeta.pl
Goście - ONE
Angina
Anglistka
Ciągle coś
Daria
Dr Ewa
Druga Strona Tęczy
Ewwwektm
Gooosha
Hawajska_czekolada
Jo_orca
Karolina
Kasia-sapulka
Leelooo
Listy do niego
Lizardka
Lukrecja
Magiczne chwile
Mandisa
Mango
Matka Pingwin
Melinda
MIM
Monic
Mujerka
My destiny
Niezdecydowana
Not in Love
Oczy niebieskie
OnaK
Paolaa19
Paulinka
PEWNA EVA
Peyotle
Secret-paradise
Sen Nocy Zimowej
Tosskania
Tyggrysek
Zielony Liść
Zła kobieta25
Goście - ONI
Adobi
Dzidek55
Franz Maurer
Klaus Ekstaza
Niktus
Ogr10
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog